Niemała grupa czytelników pisze do nas z zapytaniem, czy wizualne zwiększanie objętości włosów przy wykorzystaniu preparatów z najwyższej półki, takich jak chociażby Lionshair czy Toppik jest bezpieczne i nie zagrozi stanowi ich fryzury. Z przyjemnością informujemy, że ryzyko takie nie występuje, a w ramach niniejszego postaramy się wyjaśnić dlaczego.

Przede wszystkim nadmienić należy, że produkty tego typu, a więc spraye oraz proszki zawierające w składzie dużą ilość łatwo przywierających do włosów naturalnych mikroskopijnych włókien syntetycznych powstają na bazie surowców hipoalergicznych, natomiast sami producenci informują na swoich oficjalnych stronach internetowych, że nawet w sytuacji ich regularnego stosowania ryzyko wystąpienia reakcji alergicznej lub podrażnienia skóry głowy jest bliskie zeru.

Z punktu widzenia klienta poddającego się zabiegowi w zakładzie fryzjerskim lub salonie medycyny estetycznej równie istotny jest fakt, iż poszczególne włókna aplikowane są „na zimno”, a więc nie jest konieczne stosowanie specjalistycznego oprzyrządowania generującego ciepło w dużych ilościach celem przymocowania poszczególnych pasm do fryzury. Oznacza to, że struktura włosia nie ulega uszkodzeniu, a po zakończeniu zabiegu konsument cieszyć się może zniewalającym wyglądem nie martwiąc się jednocześnie o stan swojego uczesania.

Bardzo dużym plusem wizualnego zagęszczania włosów przy pomocy włókien miniaturowych jest fakt, iż po nałożeniu utrzymują się one na głowie przez długi okres czasu i nie występuje konieczność ich uzupełniania, nawet w sytuacji, gdy klient zdecyduje się wybrać na basen, pójść na siłownię, czy też udać się na wielogodzinny spacer w niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Jeżeli więc niezbyt uśmiecha się nam konieczność poddania się zabiegowi transplantacji włosów, a dodatkowo nasz budżet jest ograniczony – warto zdecydować się na najlepsze możliwe rozwiązanie dostępne na rynku, a więc właśnie mikroskopijne włókna! Będzie to bez wątpienia strzał w dziesiątkę!